Co raz więcej osób nie wyobraża sobie życia bez smartfona pod ręką. Dla co raz większej liczby ludzi nie ma życia bez smartfona pod ręką. Stał się niezastąpiony… wszechobecny… i aż dziw bierze, że tak późno wpadli na to producenci gadżetów erotycznych :)
Powoli zaczyna ulegać to zmianie i choć jeszcze nieśmiało to zaczyna pojawiać się co raz więcej zabawek „z telefonem w tle”.
Zaczęło się już niby kilka lat temu gdy pojawiły się pierwsze zabawki reagujące na przychodzące SMS y bądź wibrujące wraz z telefonem gdy ktoś dzwoni. Reagujące gdy ktokolwiek dzwonił lub do nas pisał… albo i nie do nas bo zabawkę aktywował każdy działający telefon w najbliższym otoczeniu… Stanowiło to niewątpliwie dodatkowe wyzwanie albo wręcz główną zaletę. I wadę jednocześnie gdy chciało się należeć dla tego jedynego i aby to tylko On miał kontrolę i możliwość przypomnienia o sobie w dość dogłębnie wibrującym stylu…
Powoli acz nieuchronnie zaczęło wygrywać ukierunkowanie aczkolwiek kolejne modele dedykowano parom chcącym bawić się na odległość wspólnie i jednocześnie. Cyberseks dla par pozostających w oddaleniu gdy akcja rodzi reakcje co w założeniu miało dać odczucie przeżywania tego wspólnie i jednocześnie choć niestety na odległość.
Połączenie tych wcześniejszych pomysłów z modą na Grey’a musiało w końcu zaowocować modelem mającym w założeniu służyć do kontrolowania doznań kobiety na odległość za pomocą smartfona, odpowiedniej aplikacji i współpracującego z tym stymulatora i nim się obejrzymy będziemy mieli jak nic szeroką gamę wszelakiego rodzaju dodatków do wykorzystania w mniej lub bardziej przyjemny dla tej która zapragnie być tak oddaną swemu Panu. Lub zechce wykorzystać to sama jako swoisty rodzaj budzika :)
Nie powiem… kuszące móc tak rozwibrować swoją Uległą gdy tylko przyjdzie nam na to ochota… sprawić aby przeżywała rozkosz lub doświadczyć ja bólem. Ale czy ma to sens, czy jest to bezpieczne dla Was…cóż sami musicie osądzić.